Pachnidło w biznesie
Agnieszka Dąbrowska - 2007-01-31
Rano cytryna, popołudniu kojący jaśmin...

Tak w skrócie wygląda przepis na udany dzień w pracy. Rano najlepiej, gdy wdychamy cytrusy - one nas pobudzą do działania. Natomiast wieczorem jaśmin zapobiegnie naszemu zmęczeniu. Receptura jednocześnie stara jak świat, bo przecież olejki te nie odkryto wczoraj, a jednak na polskim rynku pachnie świeżością. Co więcej sukces tkwi nie tylko w oryginalności tej metody, ale głównie w efektach, jakie ona wywołuje. Firmy sprzedające ten magiczny eliksir są zdania, że zapewnia on wzrost efektywności pracy pracowników. Biorąc pod uwagę przedstawione dowody, musi coś w tym być! Artykuł przytacza przykład Japonii, gdzie od lat możemy znaleźć dowody na wzrost wydajności pracy pracowników. Rozpylane w biurach zapachy cytrusów działają korzystnie na zmniejszenie ilości błędów podczas pracy przy komputerze aż o 54%. Amerykańskie badania dają nam dowody na to, że aromatyzowane automaty na monety są dla 45% klientów bardziej atrakcyjne i ich bardziej przyciągają niż te bez tego skromnego dodatku, jakim jest unoszący się zapach. Ponadto inne japońskie badania dowodzą, że jaśmin jest substancją stymulującą aktywność mózgową, a substancją o przeciwnym (relaksującym) działaniu jest lawenda. Dodają, że mięta wpływa na koncentrację, łagodzi zmęczenie, a także koi bóle głowy.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej ... pachnącym

Ale gdy już trzeba wyjść z domu... gdy już trzeba pójść do dentysty... najlepiej iść tam, gdzie możemy zapomnieć o stresie i bólu, czyli do stomatologa, u którego ładnie, relaksująco pachnie... np. lawendą. Właśnie gabinety lekarskie i stomatologiczne borykają się z nieprzyjemnym zapachem lekarstw. Aromatyzowanie takich pomieszczeń wydaje się być nie tylko sensowne, ale i bardzo pożądane. Nasze zmysły nie są jednak odosobnione od siebie i jak słusznie przedstawiono w artykule zapach powinien być uzupełniony obrazem. Każdy bowiem, kto wyczuje aromat pomarańczy, jabłek czy kawy powinien móc zlokalizować źródło pobudzenia swoich komórek węchowych. Ciekawym pomysłem w kontekście wizualizacji zapachu była opisywana przez nas kampania promująca telefon firmy LG o nazwie „chocolate", gdzie w salonach sprzedaży unosił się zapach gorącej czekolady. Tak czy inaczej, stosując marketing zapachowy powinniśmy postarać o „wizualne źródło" nawet gdy jest ono atrapą lub aluzją do zapachu. Wizualna prezentacja zapachu pozwoli nam uniknąć niepotrzebnych podejrzeń, zakłopotania czy pytań i z pewnością zwiększy efektywność działania zapachu.

Aromatyzacja dla każdego?

Wspomnieliśmy o zaletach zapachu w biznesie ale czy będziemy go stosować wszędzie w przyszłości? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i jednoznaczna. Zaczynają się bowiem pojawiać negatywne przykłady zastosowania zapachu ma szeroką skalę. Przykładem takiego „negatywnego działania" jest kampania „Got milk" przeprowadzona w San Francisco, gdzie zapachem czekoladowych ciasteczek aromatyzowano przystanki autobusowe. Problem z zapachem polega bowiem na tym, że ludzie mogą mieć różne reakcje na daną kompozycję zapachową i jej intensywność. To co dla jednych będzie stymulującym zapachem dla innych może okazać się odrażające.


artykuł w kategorii: ad vocem
komentarze
brak komentarzy...
napisz swój komentarz
UWAGA !!! Blog jest moderowany.
Komentarze obraźliwe, lub nie związane z tematem będą usuwane.

Tagi:
[bold] tekst pogrubiony [/bold]
[quote] cytat [/quote]





 

kategorie artykułów:
Agnieszka Dąbrowska

Pasjonatka marketingu zapachowego, absolwentka Wydziału Zarządzania UW. Specjalizacja komunikacja marketingowa za pomocą zmysłów.

copyright (c) marketingzapachowy.info 2006-2011
opieka nad blogiem: bbcommunication